Z WIZYTĄ W „MIĘDZY WIERSZAMI”…

Zabytkowy budynek Biblioteki Wojewódzkiej w Gorzowie. Nieopodal urokliwy Park Róż. A w tym wszystkim znalazło się miejsce dla nowoczesnej i nieco ekstrawaganckiej restauracji „Między Wierszami”. Funkcjonuje niemal od roku. Co sezon zmienia menu. Stawia na lokalne produkty i polską kuchnię. Ale nie prostacką, a prostą, co idealnie można wyczuć w smaku. Dla mnie to jedna z najlepszych gorzowskich knajp. Otwarta kuchnia, ciekawy wystrój, miła atmosfera. A co najważniejsze szef kuchni z ambicjami, pomysłami i tym czymś… Byłem tam kilkukrotnie i nigdy się nie zawiodłem. Dlatego i Was zapraszam.

IMG_4065

W menu nie znajdziecie dziesiątek pozycji. Dzięki temu macie pewność, że wszystkie produkty są świeże i nie dostaniecie kota w worku. Moją pierwszą wizytę w „Między Wierszami” zacząłem od kremu marchewkowego z imbirem, marynowaną dynią i grzankami zbożowymi. Zdecydowanie najlepszy krem marchewkowy jaki jadłem w polskich restauracjach. Nie mogłem przestać jeść. Dobrze doprawiony, zbalansowany i aromatyczny. Wydobycie wyrazistego smaku z marchewki i dyni to nie lada sztuka. Kucharzowi wyszło to perfekcyjnie.

IMG_4074

Przystawek próbowałem kilka: pikantną wołowinę z tuńczykiem i majonezem, rzepakiem oraz szalotką, kozi ser z burakiem, jajkiem, gruszką i pietruszką, pate z selera z marynowanymi grzybami i paloną lnianką. To z tych na zimno. Na ciepło skusiłem się też na włoskie ravioli z wołowiną, marchewką i demi glace. Najlepsze wrażenie wywarły na mnie ravioli. Miękkie ciasto, odpowiednio cienkie, rozpływający się w ustach farsz z wołowiny i bardzo aromatyczny demi glace. Wylizywałem talerz. Na ogromy plus także pate z selera. Puszysty pasztet idealny na początek lunchu.

IMG_4085

IMG_4086

Dania główne próbowałem według zasady „próbuj wielu struktur”. Dlatego na moich talerzach znalazły się różne rodzaje mięs: pstrąg ze strączkami, brokułem i sosem pomidorowym, kurczak zagrodowy z risotto, warzywami z rusztu i sosem grzybowym, policzki z prosiaka z selerem, duszonymi warzywami i sosem na bazie trawy żubrowej. Muszę przyznać, że miałem opory przed zamówieniem wieprzowych policzków. Nigdy ich nie jadłem, nie wiedziałem czy mi podpasują. Jak się okazało zupełnie niepotrzebnie. To był strzał w dziesiątkę. Zdecydowanie jedno z lepszych dań w „Między Wierszami”. Przepyszne, rozpływające się mięso. Dla złamania struktur lekko chrupiące warzywa. Po prostu poezja. Co do pozostałych – mocna czwórka z plusem. Kurczak przewidywalny, za to sos grzybowy na miarę masterchefa. Pstrąg wysmażony idealnie. Z chrupiącą skórką. Sos pomidorowy także pyszny. Ale zabrakło mi przysłowiowej kropki nad i.

IMG_4251

IMG_4255

Tarta migdałowo-gruszkowa z sorbertem i sosem earl grey to jedyny deser jaki jadłem w „Między Wierszami”. Wrażania smakowe jednak na najwyższym poziomie. Pyszne kruche ciasto. Wyraziste nadzienie. Do tego lody i niebanalny sos. Dla mnie w sam raz. Trafili w mój smak. Zresztą kto mógłby oprzeć się takiej słodkości…

IMG_4073

Podsumowując „Między Wierszami” to lokal nieco ekskluzywny, ale bez zbędnego nadęcia. Ceny jak na Gorzów Wielkopolski nieco wygórowane, ale za jakość trzeba płacić. I tej jakości tu nie brakuje. Nie wstydziłem się zaprosić rodziców. Wyszli z uśmiechem na ustach i pełnym brzuchem. Wizytę wspominali jeszcze długo. I Wam tego życzę. Odwiedźcie tę restaurację koniecznie!

Print Friendly

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *